Kasia i Paweł

Kasia i chłopak z gitarą
Fajnie jest spotkać na swej drodze dwie osoby, które pomimo odmiennego temperamentu, potrafią ze sobą tak wspaniale współbrzmieć. Paweł – wulkan energii, którego nosiło po całej sali i Kasia, która swą ciągłą obecnością na parkiecie doskonale zabawiała uczestników wesela i wspaniale je współtworzyła. Plener był jak wisienka na torcie…. Ale po kolei… Na każdym weselu są dzieci: widać je dopiero na imprezie, gdzie wciąż biegają. Tym razem było je widać już w domu rodzinnym Kasi. Od samego wejścia trzeba było uważać na siebie, na nie i sprzęt:) Maluchy biegały i były w swoim żywiole, wiele świetnych okazji do ciekawych kadrów. Gdy pojawiła się Kasia i ze stoickim spokojem zaczęła swoje przygotowania – pomimo hałasu biegających brzdąców – oniemiałam. Kasia była skupiona, zamyślona i nic jej nie rozpraszało. Wyglądała przepięknie. Paweł, u którego byłam chwilę wcześniej, wraz ze świadkiem – swoim bratem – mieli tyle energii i radości w sobie, że momentami śmiałam się z nimi, po prostu wiecie jak to jest: wytrzymujesz i już nie dajesz rady….:) Potem w strugach deszczu pojechaliśmy do Kościoła…
Plener zrealizowaliśmy kilka dni później w  naszej okolicy: przepięknej dolinie Baryczy; Paweł zabrał ze sobą gitarę, zrobiło się bardzo nastrojowo.
Miejsce ceremonii: Kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Sułowie
Miejsce imprezy: Restauracja “Wawrzyniak” w Perzycach

….

OBSERWUJ NAS